Burza Umysłu

Myśli niepokorne to te, których nie powinieneś dzielić z innymi… dla ich dobra.

Suma wszystkich strachów – faza druga — 18 listopada 2018

Suma wszystkich strachów – faza druga

O tym jak strach – kształtuje to kim jesteś

Straszne sny, strach przed jutrem, straszne wizje i scenariusze, lęk przed spotkaniem czy zagadnięciem drugiego człowieka… Słowem wszystko z czym każdego dnia musimy sobie radzić, są częścią naszego życia zupełnie nie przypadkowo. Czy tego chcemy czy nie, czy dajemy radę czy zupełnie nas paraliżuje, strach jest zjawiskiem zapowiedzianym w naszych genach, w naszym biosie. Ma on ogromny wpływ na nasze zachowanie, nasze codzienne decyzje i śmiało można powiedzieć – to strach tworzy nas, jakimi teraz jesteśmy.

cropped-cad38d9672637428b1b50d1cb0f50a78.jpg

Ale bez obaw. To nic strasznego – to część znakomitego oprogramowania do radzenia sobie ze wszystkimi wyzwaniami codzienności. Dlaczego bez strachu nie moglibyśmy funkcjonować? Jaki wpływ ma strach na nasze codzienne poczynania? I może o tym – jak go dobrze wykorzystać?

Jeśli jeszcze się nad tym nie zastanawialiście – to zapraszam –> czytaj całość

Reklamy
„Bo pisać, każdy może” — 4 listopada 2018

„Bo pisać, każdy może”

wood light creative space

W poszukiwaniu inspiracji – jak ją znaleźć?

i popełniłeś bloga. A teraz może piszesz opowiadanie a nawet swoją pierwszą książkę?

Prędzej czy później tak jak każdy z nas, zderzysz się z tym zagadnieniem, jak ze ścianą… Super pomysły, czy jakaś oryginalna intryga, nieczęsto wpadają tak poprostu z czapy. Trzeba otaczać się akcją, by mieć pomysły na akcję. Ale jak to robić?

I jak się nie poddać gdy cały świat mówi tobie – daj sobie spokój?

Czytaj dalej – „Bo pisać, każdy może”

The Wall – Mur… — 22 listopada 2017

The Wall – Mur…

„Możesz wszystko, musisz tylko chcieć, musisz  wziąć się w garść. Jesteś kowalem swojego losu, możesz, musisz, spróbuj…”

Widzisz ten mur? Przyjrzyj mu się dokładnie. Wysoki na kilka pięter, z wykutego w litej skale kamienia, stromy jak ściana wieżowca. Zapewne tak gruby jak wysoki, ale tego jeszcze nie wiesz. Żadnych schodów, drabinek, wypustów, chwytów… może gdybyś był wspinaczem skałkowym… ale nie jesteś. Takie życie. Nie umiesz też latać, ani nie masz nadludzkich mocy by się przebić.

Ktoś właśnie powiedzał ci, że za tym murem, gdzieś niedaleko, ale za nim, zamknięty w głębinach kamiennej niszy, ukryty jest twój ostatni oddech…

Teraz ponownie przeczytaj pierwsze zdanie… i jeszcze raz, i jeszcze… już? Teraz już możesz wszystko? Próbuj dalej, czas kończy się nieubłaganie…

Realizm — 13 listopada 2017
„Matura to bzdura” – w pułapce wiedzy rzekomej — 1 listopada 2017

„Matura to bzdura” – w pułapce wiedzy rzekomej

„Wiedza jest początkiem mądrości” – Kaznodzieja Salomon

Niemniej tylko dopiero początkiem. Co więcej, to czy naprawdę będziesz mądry, okaże się w działaniu, czyli w tym jak z tej wiedzy skorzystasz. Zatem, po pierwsze – powinna ona być co najmniej odrobinę użyteczna. Po drugie, czy to na prawdę nie ma znaczenia, jaki cel przyświeca nam w zdobywaniu tej wiedzy? Trochę burzliwych zagadnień na dziś.

Czytaj dalej…

„An angel of mine” – iluzja bezpieczeństwa — 21 października 2017

„An angel of mine” – iluzja bezpieczeństwa

Dawno nie pisałem czegoś mocno kontrowersyjnego, jak przystało na blog o burzy umysłu. Aż tu natknąłem się właśnie na obraz który naprawdę mnie poruszył. Prawdy i manipulacje które zawierają tego typu dzieła to naprawdę głęboki temat. Z góry uprzedzam, przedstawię nietypowe spojrzenie na sprawę, to taka moja prywatna koncepcja. Może Ci się nie spodobać, ale pamiętaj,  nie zamierzałem obrażać niczyich uczuć. Muszę natomiast przytoczyć kilka logicznych argumentów i faktów w temacie, które meandrują gdzieś w zakamarkach umysłu. Temat ważny, gdyż oscyluje w granicach zagadnień dotyczących naszego bezpieczeństwa wewnętrznego.

czytaj dalej…

Świadomość siebie – modny temat ale o co w tym chodzi — 7 października 2017

Świadomość siebie – modny temat ale o co w tym chodzi

Spotykam ostatnio wiele artykułów o rosnącym znaczeniu świadomości siebie. Mocno przekonuje się nas, jakie to ważne dla nas i dla naszych bliskich.

Zarazem jednak, daje się zauważyć w wielu tekstach, sporo trudnych określeń, jakimi specjaliści próbują nam opisać to pojęcie, a to po prostu nie trafia do adresata. A przecież możnaby pokusić się o pewne uproszczenia, by opisać zagadnienie językiem zrozumiałym i dostępnym znacznie szerszym grupom społecznym niż tylko specjaliści. Wielu z nas może zapyta – ale po co mi to? Z czym to się je? I dobrze, że pytamy. W dużym skrócie, bycie świadomym siebie ma kluczowe znaczenie, by umieć prowadzić w miarę szczęśliwe, sensowne życie, zgodne z naszym wnętrzem, a nie według panujących wokół trendów czy nacisków. Bez tej świadomości, będziemy starać się żyć tak, by zawsze zadowolić kogoś wokół nas, tak jak tego się od nas wymaga. W konsekwencji zatracamy samego siebie, a nawet latami prowadzimy nieszczęśliwe życie, żyjąc w przekonaniu, że tak musi być. A to nie prawda. Tak żyjąc niepotrzebnie doprowadzamy do ruiny samych siebie, i być może nigdy nie znajdziemy tego, co nam osobiście przyniesie satysfakcję, przysparzając pośrednio również szczęścia innym wokół nas. Szkoda cennego czasu straconego bezpowrotnie. Można to wszystko pogodzić, ale trzeba  to najpierw poukładać w właściwej kolejności. Co więc jest kluczem do samoświadomości?

Najpierw warto poznać siebie. By to zrobić musimy tego najpierw chcieć. Warto bowiem i wiedzieć i pamiętać, że możemy zmieniać pewne sładniki naszego życia, albo otaczających nas ludzi, by żyć tak jak my chcemy, zgodnie ze swoimi marzeniami, tak by i nam samym również przynosiło to zadowolenie, a nie wyłącznie, by sprostać wymaganiom i oczekiwaniom innych – czy będą to rodzice, szef czy nasz partner… Często jeszcze pokutuje takie przekonanie, że tak już jest, albo tak musi być… i jest to swego rodzaju próbą usprawiedliwienia dla naszego marazmu, takiego „nic nie robienia”.  Trzeba z tym pogladem walczyć.

I to w wielkim skrócie wstęp do samoświadomości. Może do pewnej części tego pojęcia.

Rozsądna miłość do siebie samego – początek wszystkiego

Bazowe pojęcie leżące u podstaw samorozwoju to po prostu: JA. Niestety, wciąż wielu nam powie, że myślenie o sobie i swoich potrzebach, reakcjach, to zwykłe samolubstwo, brak uczuć wyższych albo „cofanie się w rozwoju społecznym”. Ale już od dawna wiadomo, że to nie do końca prawda. Zauważmy, że na początku każdej terapii coraz powszechniejszych zaburzeń osobowości, specjaliści próbują odbudować u pacjenta, na nowo, poczucie własnej wartości. Czyli właśnie przywrócić w człowieku to zagubione poczucie, że jednak jest kimś ważnym. Liczy się jako jednostka, człowiek, rodzic czy dziecko, coś umie, czegoś dokonał, albo może tego wszystkiego dokonać a jego życie ma wartość. Zarówno dla niego samego jak i otoczenia, rodziny,  przyjaciół, społeczeństwa. Nie będzie to możliwe bez poczucia pewnej miary zdrowego samolubstwa. Jak w podtytule – zaczynamy od pokochania samego siebie takim, jakim jesteśmy, by w następnych etapach dopiero, próbować pracować nad ulepszaniem tych obszarów, które tego wymagają, jeśli to możliwe. Wiem, samolubstwo to brzydkie słowo, ale stanowi dosadne przeciwieństwo do szkodliwego podejścia lansowanego często przez ten świat (np. niektóre grupy religijne lub ideologiczne), a które w skrajnej formie prowadzi do systematycznego wyniszczania samego siebie – autodestrukcji. Najpierw psychicznej, a ostatecznie fizycznej. I tego chcemy uniknąć, temu chcemy zapobiegać. Najpierw polub siebie, stań na nogi, abyś był w stanie pomagać żyć innym.

Wyzwania życia w stadzie

Nasza cywilizacja kładzie mocny nacisk na społeczne elementy życia. Dawanie siebie jest dobre i piękne, ale najpierw TY musisz być! I musisz być silny. Życie dla innych jest celem i sensem istnienia dla wielu. I jest to cenna prawda, udowodniona przez socjologów i antropologów, uzasadniona przez społeczny charakter życia pierwszych ludzi. Nazywamy to miłością. Ale to dopiero potrzeba wyższego rzędu. A co leży u podstaw? Martwy człowiek nikomu więcej nie pomoże…

Dawanie siebie jest dobre i piękne ale najpierw musisz sam być silny!

Rozdawanie emocjonalne samego siebie będzie możliwe dopiero, gdy nasze bogactwo wewnętrzne jest zbyt obfite, by mogło pomieścić się w naszym sercu. Do tego potrzeba pracy i czasu. Zanim to nastąpi człowiek musi, tak – musi pokochać samego siebie. Dlaczego musi? By żyć. Po prostu. Zwłaszcza gdy otoczenie wręcz oczekuje innego typu zachowań. Pod presją jesteśmy skłonni zaniedbać siebie do tego stopnia, że doprowadzamy siebie, swoją osobowość do ruiny w imię wartości takich jak rodzina, społeczność, państwo. Rezygnacja z siebie musi skończyć się tragedią. A nie powinno tak być. Aby nieść pomoc, opiekę, wsparcie, musisz sam/sama być dość silny, by nieść ciężar za dwóch…. to niby logiczne, a jednak daje się zaobserwować jak niewielu z nas to rozumie.

Świadomość to początek zmian

Jesteś wyjątkowy i niepowtarzalny. Dlatego sam możesz decydować jak chcesz żyć i ile chcesz robić dla innych, by to dawało radość i tobie i innym. Sam możesz decydować, jakie marzenia chcesz zrealizować. Jakie cele są dla ciebie najistotniejsze, a które mają drugoplanową wartość. Ty sam musisz być tego wszystkiego świadomym. To początek.

Świadomość siebie jest także wiedzą wynikającą z  obserwacji swoich reakcji na otoczenie, ludzi i sytuacje. Znając te nasze cechy, możemy np. wybierać z kim chcemy przebywać, a kogo unikać, gdy jego wpływ odbiera nam radość życia lub wprawia nas we frustrację. Potrafimy lepiej dobrać zajęcia jakim musimy się poddać, jak praca zawodowa, by nie wypalić się, gdy okazuje się nie dawać nam zadowolenia. Wiem, wielu z nas musi pracować tam gdzie praca jest. Ale bywa też tak, że nawet nie podejmujemy próby zmian, nie tylko z obawy pozostania bez środków do życia ale właśnie z braku świadomości, że taka praca nas niszczy i moglibyśmy ją zmienić. Czasem zmiana jest konieczna by dalej żyć. A często taka zmiana to początek zupełnie nowego, lepszego etapu w naszym życiu.

To prawda, że jesteśmy częścią społeczeństwa, małym trybikiem w maszynerii ludzkości. Podlegamy prawom i ograniczeniom, dlatego nasza wolność nie może być absolutna. Jeśli jednak jeden z tych najmniejszych trybików zostanie zaniedbany, bez czyszczenia i smarowania, nastąpi awaria całego systemu.  Tak tworzą się nieszczęścia jakie masowo obserwujemy w naszych czasach, gdy nieszczęśliwi, wypaleni i pozostawieni sobie ludzie w desperacji zabijają siebie albo krzywdzą innych, jak niedawno w Ameryce i wielu innych miejscach naszej planety. Nie wolno nam zapominać, że społeczeństwo to nie bezimienna masa. To Ty i ja, nasi przyjaciele, partnerzy i rodzina. Gdy o tym zapominamy, rodzą sie demony.

Nie wolno nam zapominać o sobie. To zawsze prowadzi do tragedii.

Followers of the white rabbit — 15 września 2017

Followers of the white rabbit

Curiosity. The force, by which our world is driven.

How to explain a reason why we always follow some what is hidden, unknown and dangerous? Maybe the answer is simple – it’s Wonderland. An undefined space where everything is different from a gray reality that we’re live in.

Jak wytłumaczyłbyś wszechobecny pęd za nieznanym, nowym, tajemniczym a często niebezpiecznym? Może odpowiedź mogłaby być prosta – to Wonderland – Kraina Cudów. To niezdefiniowana przestrzeń gdzie wszystko jest inne od wszechobecnej szarości otaczającego nas życia.

– Are you affraid of the darkness, Alice?  – no, in the darkness I’m affraid of my mind… said Alice

Niemniej do podążenia w nieznane za białym króliczkiem, nieodzowna jest też odwaga. I tu małe zaskoczenie – Alicja była tylko małą dziewczynką, czy więc była to odwaga czy dziecięca beztroska? Czy aby zdecydować się na skok musimy mieć w sobie więcej z dziecka czy z gotowego na wszystko komandosa?

Niech mnie ktoś obudzi – dysonans poznawczy — 23 sierpnia 2017

Niech mnie ktoś obudzi – dysonans poznawczy

Nie tak miało być. Co jest nie tak z tym światem, ze mną? To nie możliwe. Ja chyba śnię…  wszystko jest zupełnie inaczej niż mi wpajano od mojej młodości.

render-freestyle-demo-turning_pages2.jpg.jpeg

Takie i podobne reakcje mogą towarzyszyć nam coraz częściej. Jesteśmy zaskakiwani różnymi absurdami i nieprawdopodobnymi sytuacjami jakich niby nie powinno być. Dlaczego tak się dzieje?

Zapewne jest to po części skutek pedzącej cywilizacji. Choroby społeczne toczą ten świat jak robak, bezlitośnie obnażając nasze cudowne a jednak wcale nie działające dobrze metody wychowania społeczeństwa. Wszystko się wymyka spod kontroli eksperymentujących psychologów, a skutki tego stają się coraz bardziej dotkliwe i trudniejsze do przewidzenia. Nawet dorosłym trudno jest często wytłumaczyć sobie to co ich spotyka.

Mimo to jest jeszcze inne źródło naszego rozczarowania otaczającym nas światem. To nieprawdziwe wzorce wpajane nam od lat przez nasze otoczenie towarzyszące nam od urodzenia. I mam tu na myśli zarówno rodziców, i rodzinę szeroko pojętą, jak i szkołę, towarzystwo, formy edukacji i przekazy masowe. Fundamentalne znaczenie w zakrzywianiu naszego postrzegania świata mają bajki. Tak bajki. Zauważ, że nikt nie sprawdza treści bajek przed wydrukowaniem czy zrobieniem z nich filmu animowanego. Może, jak sama nazwa wskazuje są to tylko bajki. Ale niestety, powtarzane setki razy w różnej formie zaczynają formować nasze spojżenie na świat i zasady nim rządzące. Bajki czytane przez kochających rodziców i dziadków, później wpajane przez literaturę szkolną „obowiązkową” czy oglądane setki godzin w telewizji stają się częścią naszego spojżenia i oczekiwania co do życia. Ale prawdziwe życie to niestety jest zupełnie inna bajka. Bzdury wpojone za młodu dzieciom ni jak mają się do rzeczywistości, więc następne lata życia polegają na szokowym odtruwaniu umysłu nastolatka z zalegających toksyn kłamstw i mitów o królewnach zawsze adorowanych, szlachetnych ryczerzach i smokach jakie zawsze można pokonać. Zanim to nastąpi i całkowicie dorosną, wiele razy doznają tytułowego dysonsnsu poznawczego, raz po raz rozczarowując się rzeczywistością, bo zgodnie z oczekiwaniami zaprogramowanymi w ich sercach wszystko w okół miało być inaczej. Skutki programowego oszukiwania dzieciaczków mamy jak na dłoni. Wiele z nich naprawdę nie potrafi się odnaleźć,  więc w desperacji uciekają w świat wirtualny, lub używki. Zwłaszcza te pozbawione prawdziwej pomocy ze strony zbyt zajętych rodziców czy opiekunów, pozostawione samym sobie.

Niestety nie istnieją mechanizmy kontroli poprawności treści zawartych w popularnych bajkach. To dziwne, bo kontrola treści w telewizji czy w grach komputerowych jest obecna już od sporego czasu i uznanwana za coraz ważniejszą. Bajek nikt nie kontroluje. No może co bardziej świadomi rodzice. Ale większość uważa, że to co dla dzieci musiało już być przez kogoś sprawdzone, tak jak jedzenie czy zabawki, i zapewne jest bezpieczne. A to poważny błąd. 

Po co więc wprowadzać tak straszne zamieszanie w młodych umysłach? Czy nie powinniśmy przestać opowiadać dzieciom bajki, a zacząć umiejętnie uczyć rzeczowego, praktycznego radzenia sobie z wyzwaniami jakie czekają na nie w dorosłym życiu? Zauważmy wielki kontrast naszych bajek w porównaniu do opowieści indian, w których zawsze jest zawarta jakaś praktyczna mądrość i morał mający im zapaść głęboko w serce i dać lekcję życia w najlepszej dla dzieci formie. Ale kto potrafiłby zreformować dzisiejsze tak dalece idące zaniedbania. Nawet poprawne dobranie lektur szkolnych przekracza możliwości naszego chorego systemu. A napisanie nowych, dobrych bajek? Czy ktoś porafiłby coś takiego uczynić? Czy to raczej kolejna fajna bajka…

How simple your live really is? — 12 sierpnia 2017